"Tam, gdzie matki chodzą na rzęsach" wywiad z Bartkiem "Żółtym" Żółkosiem i Hubertem "Bździchem" Pilichem poświęcony drugiemu albumowi zespołu pt. "Wirus" ("BRUM" - miesięcznik nr 7 (11) sierpień/wrzesień 1994)

  • Drukuj

"BRUM" - miesięcznik nr 7 (11) sierpień/wrzesień 1994

 

Na ścianie jednego z bloków widnieje czerwony napis: DEE FACTO, nieco dalej, na murku, niebieski napis: Dee Facto. Poznaję, że dobrze trafiłem... Chociaż nieko-niecznie - wystarczy, że na ścianie własnego bloku napiszecie Dee Facto, a przywołacie atmosferę okolicy, w której spotykam się z zespołem.

DEE FACTO jest jednym z niewielu młodych zespołów punkowych, który metodą swej pracy różni się od kserokopiarki. Zamiast powielać punkrockowy szablon, chłopcy zestroili swe gitary z jak najbardziej aktualnymi wibracjami zza oceanu, a czadowe łojenie rozkołysali sekcją dęciaków łapiących oddech - ulubionego przez niezależnych na całym świecie - ska. Piorunujący efekt takiego myślenia prezentuje najlepiej ich druga płyta "Wirus". W stosunku do poprzedniej jest lepiej nagrana, lepiej brzmiąca, ostrzejsza. Ze składu zniknęły klawisze, dmucha żywa sekcja dęta. Na okładce, zamiast sugestywnego punka, pojawiła się nabita gwoździami, opatrzona płonącym lontem, kula ziemska.
ŻÓŁTY: "Żyjemy w epoce hipokryzji, kłamstw, przemocy i wojen, piekła na ziemi. Gwoździe symbolizują działania ludzi, którzy ufni w potęgę i postęp swojej cywilizacji, tak naprawdę szykują sobie samozagładę."
BŹDZICH: "A ponieważ i tak to wszystko rozpadnie się w drobny mak, i nikogo to właściwie nie obchodzi, pojawia się jeszcze płonący lont." "Wirus" kryje w sobie 18 bakterii, które są już gotowe zarazić Was pozytywnym przesłaniem i nieobliczalnym humorem. O kierunkach rozprzestrzeniania epidemii opowiadają Bźdich i Żółty.

WIRUS

Tekst utworu opowiada o bardzo inteligentnym facecie, który po skończeniu paru szkół skonstruował maszynę do zmniejszania i zmniejszył sam siebie do wielkości bakterii. Wnika teraz do organizmów innych ludzi, podkłada w ich mózgach ładunki wybuchowe i wyskakuje na zewnątrz... Tamtym rozrywa mózgi. Co jakiś czas komuś eksploduje głowa. Tak szalony naukowiec staje się zdegenerowanym geniuszem. Krótko mówiąc - wykształcenie nie zawsze zmienia człowieka na lepsze, a jak to widać na każdym kroku tzw. zdobycze cywilizacji najczęściej bywają obracane w zło."

NIECH WALCZĄ SAMI

Żółty: "Ostatni z naszych numerów przeciwko wojsku. Mamy już dosyć ciągłego gadania na ten temat. Zresztą zaczęło się coś zmieniać, pomału normalnieć. Tekst zwrócony jest przeciw dogmatom narzucającym określone postępowanie. Tak jak w armii, gdzie każą strzelać. Nikt nam nie powie, co mamy robić, bo jesteśmy ludźmi, mamy swoje umysły i potrafimy myśleć samodzielnie."
Bździch: "Niech walczą sobie ci, którzy są zawodowymi żołnierzami. My nie chcemy mieć z tym nic wspólnego."
Żółty: "Jeśli na przykład wymyślą sobie, żeby napaść na inny kraj i zupełnie nikt nie zwróci uwagi na ich szalone pomysły, nikt ich nie podchwyci, może wtedy zrozumieją jakimi są idiotami."

PIEKŁO NA ZIEMII

Żółty: "Opowiadam tu o wewnętrznych przeżyciach. O wielkim bólu. Swego czasu miałem podłe doświadczenia z różnymi używkami. Czasami, kiedy ma się już wszystkiego dosyć, wydaje się, że jedyne wyjście to skoczyć na sznurek albo z dachu. A przecież nie o to chodzi. Takie chwile minęły dla mnie bezpowrotnie, ale chciałem pomóc moim doświadczeniem o tym, którzy czują się strasznie i myślą, że są bez wyjścia".
Bździch: "Muzycznie numer odbiega trochę od poprzednich czadów, jest bardziej rockowy, w takim europejskim stylu, okolice DIE TOTEN HOSEN, ale solówki są ze SLAYERA."

MIESZKAM Z OJCEM

Bździch: Nasza przeróbka wspaniałej "Polski" KULTU. Może się wydawać zupełnie idiotyczna. Na naszym osiedlu ludzie mają totalnie pokręcone mózgi, chodzą tu zupełnie bzdurne grypsy. Operując pojęciami ojciec i matka można powiedzieć wszystko. Zresztą to przecież dwa podstawowe słowa, pierwsze, jakie się wypowiada."
Żółty i Bździch (chórem): " Matka jest jedna i stoi na szafie. Twoja matka chodzi na rzęsach."
Bździch: "Nasz wokalista BIDA jechał tramwajem i słuchał z walkmana Kultu, w końcu zaczął sobie podśpiewywać o ojcu. Stwierdziliśmy, że to trzeba uwiecznić, i tak powstał ten numer."

PRAWO PIĘŚCI

Żółty: "Utwór bardzo stary, ale z tego, co widzieliśmy na koncertach ludziom się podoba i trafił na płytę. Mówi o bandach, które biją i terroryzują ludzi."
Bździch: "Takie zjawisko cyklicznie się powtarza. Raz są to ZOMO-wcy, potem skini, wreszcie skini zorganizowani w faszystowskie bojówki, wsparci ideologią, która w ich mniemaniu usprawiedliwia to, co robią."

GOGLE SZAMANA

Bździch: "Kawałek ułożony specjalnie dla JURKA OWSIAKA do jego programu telewizyjnego "Dziura w koszu."
Żółty: "Tekst jest uniwersalny i można go interpretować dowolnie. Naszym zamiarem było, aby pasował do programu i wiązał się ze sportem. Na naszym osiedlu są na przykład ludzie, którzy z boiska do koszykówki chcą zrobić parking strzeżony."
Bździch: "Generalnie jednak numer zrobiony tylko i wyłącznie dla Owsiaka. A mówi o jakiejśtam młodzieży - o nas też - która robi, co chce."

ZABIĆ ICH

Bździch: "Najstarszy utwór Dee Facto. Graliśmy go zanim zaczęliśmy się tak nazywać."
Żółty: "Na różnych koncertach jego tekst bywa różnie interpretowany. Kiedyś krzyczałem "Zabić skinów". Trzeba zabić faszyzm, ale przede wszystkim w sobie samym - jeśli ktoś jest nietolerancyjny i biega za skinami, aby ich tłuc, tylko dlatego, że są skinami, też będzie faszystą. Nie można bić drugiego człowieka, bez względu na to, jakie ma poglądy. Jedynie wtedy, gdy robi krzywdę komuś innemu, można go unieszkodliwić. Utwór wymierzony jest nie tylko przeciw używaniu przemocy, ale też przeciw instynktowi stadnemu. Kiedy ludzie są w grupie, bywa, że wyparowują im mózgi, wystarcza wówczas jedno hasło w rodzaju: "bić go", i wszyscy pędzą za anonimowym prowodyrem, nie zastanawiając się, co robią."
Bździch: "Utwór powstał pod wpływem klimatu wczesnej SIEKIERY. Sporo śpiewali o wojnie, mrocznej i absurdalnej. Muzycznie jest nieco monotonny, ale taki wciągający trans pasuje do tekstu."

RADIO OVERGROUND

Bździch: "Hołd dla warszawskiego "Radia Overground", nadawanego na fali "Eski". Była to jedyna audycja, gdzie można było posłuchać lokalnych kapel. Prowadzili ją świetni kolesie. Została zdjęta, bo podobno słuchało ją zbyt mało ludzi... Tutaj gramy dżingiel z tej audycji. Na melodię IGGY POPA"
Żółty: "Overground wiele nam po-mógł. To było pierwsze radio, które puściło nas w eter."

WE ONLY GONNA DIE

Bździch: "Kompozycja BAD RELIGION, którą wykonuje też BIOHA-ZARD. Zrobiliśmy to we własny sposób - w stylu ska - trąbki, czyste gitary."
Żółty: "śpiewamy po angielsku tylko dlatego, że to obcy kawałek Dee Facto nigdy nie będzie śpiewać po angielsku."

BOJKOT

Żółty: "Numer przeciw systemom i dogmatom materialistycznym. Jesteśmy cywilizacją hołdującą sztucznym wartościom. Ważne są teorie naukowe, władza i pieniądze. Zapomina się o Bogu, o drugim człowieku. I tego rodzaju systemy i dogmaty trzeba bojkotować."

KOBIETA

Bździch: "Chcieliśmy zrobić kawałek rodem z Nowego Yorku albo Bostonu w tamtejszym klimacie ska. Do wesołej muzyczki potrzebny był śmieszny tekst, a że już od dawna intryguje mnie taka postać jak kobieta, wykorzystałem okazję i napisałem coś na ten temat. Zazwyczaj pisze się o tym, że kobieta jest piękna, ma oczy jak dwa księżyce, a czasami, że jest mądra. Ja piszę nieco inaczej... Kobieta jest wspaniałym dziełem Boga, ale nie zawsze pozytywnym zjawiskiem w życiu człowieka. W sumie jednak nie trzeba się za bardzo nad tym tekstem zastanawiać. A mojej pani zresztą się spodobał.

RAMAJA

Bździch: "Zawsze chcieliśmy nagrać jakiś czadowy numer z lat 70-tych. Nasz dawny perkusista LUTEK puścił nam płytę AFRICA SIMONE i "Ramaja" przygwoździła nas do podłogi."
Żółty: "O tekście nie możemy powiedzieć wiele, bo go nie rozumiemy. Powstał gdzieś w okolicach Mozambiku. Sam tytuł jest pozytywny, bo zawiera imię Boga - RAMA."
Bździch: "Bida bardzo przejął się tym, aby zaśpiewać zgodnie z oryginałem. Nie chciał nikogo obrazić. Kiedy zaśpiewał "pintoga" kazał zatrzymać taśmę i nagrywaliśmy jeszcze raz, bo powinno być "kintoga"."
Żółty: "W ogóle lubimy Africa Simone'a. Niezły agent. Naszym marzeniem jest zagrać z nim koncert."
BRUM: "Starsi ludzie opowiadają, że widzieli w telewizji Africa tańczącego z krzesłem trzymanym za nogę zębami."
Żółty: "No widzisz, prawdziwy punkowiec. Hardcore lat 70-tych."

MIESZKAM Z MATKĄ

Bździch: ""Mieszkam z ojcem" powstało najpierw i bardzo chcieliśmy dograć uzupełnienie, aby było też coś o matce. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy odpowiedni przebój "Jestem z miasta" ELEKTRYCZNYCH GITAR. Ładnie się zgrali z naszym tekstem."
BRUM: "Bida odśpiewuje tę partię tak smutnym głosem, że można pomyśleć, iż chodzi tu o dom, gdzie tata i mama lubią wypić..."
Bździch, Żółty (chórem): "Dokładnie." (śmiech) "Wiesz, interpretacje są dowolne."

OSZUKANI

Żółty: "Tekst opowiada o dzieciakach biorących narkotyki, nabieranych przez dilerów. Pierrwszą działkę dostają za darmo, a potem już spadają na dno. Taki 14-latek nie jest w pełni dojrzałą osobą, nie potrafi ocenić tego, za co się bierze. A narkotyki to największe draństwo i oszustwo na świecie."

MÓJ DOM

Bździch: "Żeby nie było niedomówień: bardzo lubimy zespół IRA. I nabijamy się tylko z tych, których lubimy. Nie będziemy parodiować muzyki, która nam się nie podoba. Na naszym osiedlu ludzie śpiewają swoje ulubione przeboje z własnymi tekstami. Czasami wychodzą z tego niezłe głupstwa."
Żółty: "Utwór przechodzi w riff "Smoke on the Water". To taki temat, który potrafi zagrać każdy i zmienił się w straszny banał."

MARZENIA SKALPELA

Żółty: "Tekst wariata. Bohaterem jest skalpel. Stary, ale jary. Stąd jego rozterki. Jeszcze by pociął, a chcą go już wyrzucić. Żeby chociaż na złom... Ale nie - na śmietnik. Sądzę, że taki temat dobrze pasuje do prostej, wesołej, szybkiej, punkowej muzyki."

CZAS HIPOKRYZJI

Żółty: "Kompozycja instrumentalna nawiązująca do kultury wedyjskiej. Jestem członkiem ruchu Hare Kryszna. Teksty wedyjskie zapowiedziały epokę KAJLUGI, podczas której pierwotna harmonia ulega zaburzeniom, by przejść wreszcie w totalną degenerację. Żyjemy w tej właśnie epoce, a "czas hipokryzji" ilustruje dźwiękowo kolejne jej przemiany".

ULICZNA KULTURA II

Bździch: "Wersja akustyczna naszego ulu-bionego utworu z pierwszej płyty."
Żółty: "śmiejemy się z zespołów, które lubi-my, a Dee Facto lubimy również."
Bździch: "Wykonuje go Bida na zdezelowanej gitarze, którą znalazł w studiu. Nabijamy się sami z siebie, żeby Ira nie mogła już nabijać się z nas."

Chwilę później odwiedzamy kolegę z sąsiedniego bloku. "Czego się napijecie?" - pyta grzecznie, przekrzykując swego znerwicowanego owczarka. "Twojego ojca" - odpowiadamy chórem.

Ojca konsumowali:
ŻÓŁTY, BŹDZICH (DEE FACTO),
RAFAŁ KSIĘŻYK (BRUM).
Zdjęcia: ARCHIWUM ZESPOŁU